Przybyy z Knauten wraz z pukownikiem Markiewka ciko unis gow znad stou i przetoczy wok zamglonym wejrzeniem. Przy stole chrapali spici jak i on towarzysze, ktry zwali si na podog, a rzzi z nadmiaru wypitych trunkw. Nic nie pojmowa. mroczno, kdy pali si tylko jedna ojwka, czyby byli jeszcze u Thamsona na Lesznie? Prawda, szynkwas, rzdy, kufli gucha cisza, tylko to chrapanie kompanw. 